Ladies Styling - podejście drugie

04luty
2012
Maria Kategoria: O mnie i o tańcu zobacz inne wpisy autora

Na Nowy Rok mam nowe postanowienie – chciałabym, aby mój taniec lepiej wyglądał. Właśnie z tego powodu zaczęłam chodzić na Ladies Styling. Jest to moje drugie podejście, bo już kiedyś próbowałam, ale czułam się wtedy jakoś tak nieswojo. Może do tego rodzaju zajęć trzeba dojrzeć?

Nie pamiętam już, dlaczego z początku z taką rezerwą do nich podeszłam i stwierdziłam, że to nie dla mnie. Zwłaszcza, że teraz bardzo mi się podobają. Owszem, może wyglądam na mało ogarniętą, bo ciężko mi nadążyć za innymi, ale sama myśl o tym, czego mogę się na tych zajęciach nauczyć, poskutkowała postanowieniem regularnych ćwiczeń. Na pewno muszę popracować nad koordynacją, bo na razie nie umiem zapanować nad rękami i nogami jednocześnie, ponadto obserwując i koncentrując się na tym, co robi prowadząca. Jestem tak skupiona w trakcie tych zajęć, że godzina w moim odczuciu trwa pięć minut. Dlatego, zanim wyjdę z sali, nie mogę się już doczekać kolejnego spotkania.

Cieszę się, że będę chodzić na styling. To urozmaicenie sprawiło, że znowu poczułam ekscytację, której ostatnio mi brakowało. Kiedy zaczyna nas nużyć rutyna, naprawdę warto znaleźć sobie coś nowego.

1 komentarz do tego wpisu

Anna napisał o 14:7 w dniu 2012-02-27

Ja na początku myślałam, że w stylingu chodzi o ręce, żeby każdy ruch był wykończony. Teraz myślę, że przede wszystkim chodzi o pewność kroków, o świadomość ruchu. Odrazu lepiej taniec wygląda, gdy każdy ruch jest mocniejszy, wyraźniejszy. Tak mi się wydaje...

Dodaj komentarz

Identyfikator*
Mail*
Strona WWW